Po co mojemu dziecku instrument?

Co przeciętny człowiek wie o grze na instrumencie?

„No instrument to wiadomo, to skrzypce są, albo kibord (organki!). Albo cymbałki, moja córka ma cymbałki. Od wujka dostała. I gra.”

„Są ludzie we frakach i oni siedzą w tych filharmoniach, smutni tacy, grają jakieś smęty, a słuchają tego sami burżuje, lekarze, i prawnicy, i ci, co się niedawno dorobili, bo mówią, że to elegancko na taki koncert iść.”

„A syn sąsiadki gra na skrzypcach i to jest jakaś tragedia, rzępoli, słuchać się nie da, świsty i piski i tak 3 godziny dziennie! Biedne dziecko, nawet na pole nie wyjdzie, bo musi ćwiczyć.”

„W przedszkolu dali mojemu dziecku jakąś grzechotkę i powiedzieli, że to fajne jest, jak tak sobie dziecko gra. No Jasiu niby mówi, że mu się podoba, ale po co mu to, to nie wiem, zrobiliby dodatkową godzinę angielskiego, albo ćwiczeń z logopedą, bo przecież tak mało mówi, a nie, tracą czas mojego dziecka na jakieś głupoty!”

 

Słyszeliście kiedyś stwierdzenie (które padło w rekacji na informację, że Wasze dziecko uczęszcza do szkoły muzycznej): „po co mu to, Mozarta i tak z niego nie zrobisz”?

Tymczasem, gdzieś między wierszami, pośród informacji na Wikipedii czytamy, że Einstein grał na skrzypcach, Steve Jobs na gitarze, a Warren Buffett na ukulele. Z kolei Czajkowski studiował prawo, Komeda był lekarzem, a Borodin chemikiem 😉

A jaka jest prawda o grze na instrumencie?

  • Pomaga w trenowaniu pamięci i koncentracji, wytycza nowe połączenia nerwowe potrzebne do nauki języków, płynnej i prawidłowej mowy oraz ułatwia naukę w ogóle;
  • Poprzez wspólne uprawianie muzyki dzieci uczą się pracy w grupie, wyrabia im się gust estetyczny, stają się zainteresowani kulturą;
  • Gra na instrumencie uczy dyscypliny, planowania i zarządzania czasem;
  • Dzieci, które angażują się w grę na instrumencie uczą się radzić sobie z frustracją i porażką (bo coś nie wychodzi) oraz dążyć do wyznaczonego celu;
  • Wspomaga koordynację ruchową;
  • Pobudza kreatywność;
  • Daje radość. Tylko tyle i aż tyle. Potwierdzą osoby, które radzą sobie z codziennością poprzez muzykę (np odtwarzając na Spotify swoją ulubioną playlistę).

No i wiecie. Nikt nie mówi, że jest to tzw. „bułka z masłem” – ani dziecko próbujące chwycić grzechotkę (bo jeszcze nie umie mówić), ani maluch próbujący trafić pałeczką w te nieszczęsne cymbałki*, ani dziecko, które próbuje zagrać na fortepianie jedną ręką inną melodię, drugą inną. Kosztuje to niekiedy sporo wysiłku i niemałych nerwów – zarówno ze strony rodzica, jak i dziecka. Ale czymże jest rozwój, jak nie przekraczaniem granic, umiejętnością walki z frustracją i zdobywaniem kolejnych celów?

*A te cymbałki, to tak naprawdę dzwonki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *