Jak umuzykalniać dziecko w domu? cz. 1

Na pewno już wiesz, jak ważne jest wystawianie dziecka na kontakt z muzyką (a jeśli nie, to poczytaj o tym np. TUTAJ), jednak pośród argumentów dlaczego warto umuzykalniać dziecko w domu, brakuje odpowiedzi na pytanie jak właściwie się za to zabrać?

Spieszę z pomocą i choć wyznaję zasadę, że muzyka w warunkach domowych powinna być przede wszystkim naturalna i intuicyjna, to potrzebne są czasem wskazówki, które stanowić będą konkretny drogowskaz o nazwie „idź tą drogą”. A najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że ta droga jest już celem samym w sobie 🙂

Śpiewaj dziecku do snu

Śpiewanie kołysanek, jako jeden z elementów wieczornego rytuału, narodziło się praktycznie razem z człowiekiem i towarzyszy mu, aż po dzień dzisiejszy.  Noworodki, niemowlęta i dzieci, które na dźwięk rodzicielskiego ciepłego, monotonnego głosu zapadają w spokojny sen, to piękny obrazek, choć nie zawsze wygląda to tak kolorowo (bo nie codziennie dzieci mają ochotę słuchać czegokolwiek, a już tym bardziej w kwestii spania). Mimo wszystko warto wyczuć moment, kiedy wiemy, że nasz maluch już na pewno zaśnie i towarzyszyć mu w procesie zasypiania nucąc lubianą przez dziecko ( i przez nas ) melodię. Śpiewanie kołysanek to jeden z fundamentów budowania bliskich relacji rodziców z dziećmi – wycisza, często dzieci są wtedy przytulane lub głaskane, kojarzy się z przyjemnym uczuciem zasypiania i poczuciem bezpieczeństwa. Bardzo dobrą alternatywą dla śpiewania przez rodzica (bo czasami z różnych względów się nie da) są mechaniczne pozytywki, które mają nieagresywny i magiczny ton, pomagający dziecku przenieść się w objęcia Morfeusza.

Tańcz razem z dzieckiem

Muzyka w naturalny sposób pobudza nasze ciało do ruchu. Szczególnie widać to po niemowlętach, które swój entuzjazm związany z usłyszeniem ulubionej piosenki okazują całym sobą. Taniec może być spokojny i żywiołowy, lekki i ciężki, wolny i szybki… Poprzez ruchy adekwatne do danego charakteru muzyki dziecko uczy się kontrastów, równowagi i koordynacji, ćwiczy mięśnie a także… uczy się wyrażania siebie oraz kształtuje poczucie własnej wartości! Tańcz z dzieckiem w każdym wieku, właściwie od urodzenia (a nawet będąc w ciąży!) – noworodki i niemowlęta wyczuwają rytm poprzez dotyk oraz priopriocepcję (wspomaganą za pomocą bujania na lewo i prawo, w górę i w dół, do przodu i do tyłu).

Wszystko jest instrumentem

Sprawdzajcie, jakie dźwięki wydają różne przedmioty codziennego użytku – garnek, pudło, łyżki, targany papier… Spróbujcie wydobywać dźwięk w ten sam sposób, ale na różnych powierzchniach – np. stukając palcami o szybę, o ścianę, o stół. Zwracaj dziecku uwagę na to, że dźwięki i odgłosy wydaje zegar, samochód, pies, kot, grzechotka… Spróbujcie wspólnie te dźwięki nazwać i powtórzyć.

Słuchaj z dzieckiem takiej muzyki, jaką Ty lubisz

Piosenki z przesłaniem czysto „dziecięcym” wcale nie mają przewagi nad piosenkami „dla dorosłych”. Utwory dla dzieci (w dobrej jakości opracowaniu, bo zdarzają się, i to niestety bardzo często, piosenki-masakry) mają prostą budowę rytmiczną, harmoniczną, melodyczną i tekstową, przez co łatwiej jest ją dziecku zapamiętać. Nie zmienia to faktu, że piosenki, które podobają się rodzicom, również przypadną maluchowi do gustu, a dodatkowo stanowić będą swego rodzaju „urozmaicenie muzycznej diety”. Jeśli nie możecie zdzierżyć dziecinnych piosenek- nie słuchajcie ich (chyba, że macie w domu muzo-terrorystę, który zafiksował się na jednej piosence i nie ma szans, żeby posłuchał czegoś innego – wówczas trzeba jakoś przetrwać). Zaproponujcie dziecku coś, co Wy lubicie. Nasza córka wychowuje się na Dżemie, Norze Jones, Niemenie i Deep Purple.

Słuchajcie różnego rodzaju muzyki

Czasami jednak warto się przełamać i wpleść dziecku do muzycznego jadłospisu coś innego, niż „spożywało” dotychczas. Elementy folkloru, muzyka klasyczna, jazz, a nawet rap (tak, rap!) – każdy z tych rodzajów muzyki prowadzi malca przez różne kultury i gatunki, każdy prezentuje inny rodzaj rytmu, harmonii, metrum, zmieniają się instrumenty oraz głosy. Nie dajmy się zwieść poglądowi, że jeden rodzaj muzyki jest lepszy od drugiego. Muzyka klasyczna prowadzi nas przez dorobek wielkich kompozytorów, staje się dziedzictwem, które trzeba stale poznawać. Muzyka ludowa odkrywa świat prostoty i tradycji. Rap skupia uwagę na rytmie, rymie, improwizacji i emocjonalnych tekstach (oczywiście korzystajmy z rozsądkiem i wybierajmy te teksty, które są nieagresywne i bez wulgaryzmów). Wielu z nas lubi wracać do miejsc, które lubi, ale czasem warto wyruszyć w dalszą podróż, żeby – być może – zakochać się w nowych miejscach i krajobrazach – w tym wypadku muzycznych.

Uważaj na muzyczny fast-food

Zdarzają się utwory, które, tak jak frytki, czy hamburgery, sprawiają, że dziecko w trakcie spożywania może czuć się szczęśliwe i zadowolone, jednak produkty same w sobie nie mają żadnej wartości odżywczej, a włączane do diety regularnie – po prostu szkodzą. I o ile w przypadku jedzenia sprawa jest stosunkowo prosta (no bo wszyscy wiedzą, jak wyglądają hamburger i frytki), o tyle w przypadku muzyki sprawa nie jest już tak oczywista. Najprościej będzie zastanowić się, czy dany utwór jest „wysoko przetworzony” – jeśli melodia jest nienaturalna, więcej jest w niej drażniącej elektroniki, niż żywych instrumentów lub głosów, a podczas słuchania ciężko jest Ci dotrwać do końca – wyłącz to i już więcej nie wracaj.

Słuchaj aktywnie

Słuchanie muzyki jako akompaniament do codziennych czynności jest świetnym pomysłem, szczególnie u niemowląt i małych dzieci, ale na pewnym etapie dobrze jest pójść krok dalej i w sposób świadomy oraz aktywny wsłuchiwać się w to, co w tej muzyce się dzieje. Spróbujcie z dzieckiem nazwać charakter utworu (spokojny/radosny/tajemniczy/groźny), określić kolory (ciemne/zimne/jasne/ciepłe). Zapytaj dziecka, jakie towarzyszą mu emocje podczas słuchania konkretnej piosenki, jakie grają w niej instrumenty lub ile śpiewa głosów. Czy są to głosy męskie, żeńskie, czy może śpiewają dzieci? Spróbujcie podczas słuchania utworu instrumentalnego ułożyć do niego jakąś historię. Takie zabawy będą fajnym treningiem koncentracji, rozwiną wyobraźnię, podzielność uwagi, wrażliwość oraz mogą zachęcić do mówienia nawet najbardziej niechętnych mruczków.

Komunikuj się za pomocą śpiewu

Śpiewaj na powitanie („Dzień dobry, Karolinko!), podając obiad, prosząc o coś lub dziękując. Używaj dźwięków, które spontanicznie przyjdą Ci do głowy. Spróbuj „powiedzieć” coś – zapytać, poprosić, opowiedzieć – za pomocą śpiewanych intuicyjnie dźwięków, bez konkretnych słów (np. na sylabach na-na-na, la-la-la). Może to się wydawać po pierwsze śmieszne, po drugie – trudne, po trzecie – bez sensu, jednak wg teorii Edwina E. Gordona muzyka to język oraz  sposób komunikowania się, natomiast rozumienie tego języka (audiacja) rozwija się już przed narodzinami. Być może zaobserwujesz, jak po kilku dniach takich „rozmów” Twoje niemówiące jeszcze dziecko zacznie Ci w tym języku muzycznym odpowiadać.

Użyj prostych instrumentów muzycznych

Kastaniety, pudełka akustyczne, shakery, marakasy, różnego rodzaju bębny, triangiel, dzwonki (tak, chodzi o „cymbałki”), a także instrumenty zrobione samodzielnie (np. butelka wypełniona ryżem/grochem/nasionami) – jest w czym wybierać. Koszt takich instrumentów nie jest wielki (szczególnie tych DIY), a będziecie mieć mnóstwo frajdy oraz pożytku z ich wykonania i/lub użycia. Pokaż, jak z tych instrumentów korzystać. Spróbujcie zrobić koncert – przy udziale samych instrumentów, śpiewając i grając, lub grając do puszczonej muzyki.

Stwórz w domu kącik muzyczny

Uporządkowana przestrzeń, w której rzeczy mają swoje miejsce, pomaga dziecku w orientacji w przestrzeni i stwarza mu możliwość wyboru aktywności, na którą w danej chwili ma ochotę. Do kosza lub pudełka powkładaj instrumenty, które udało się Wam zgromadzić i umieść ten kosz w specjalnym, dostępnym dla dziecka miejscu. Szybko zapamięta, gdzie ten kosz się znajduje i na pewno niejednokrotnie da znać, że ma ochotę z niego skorzystać.

 

Pomysłów na umuzykalnianie malucha w domu jest bardzo wiele, dlatego ten wpis będzie podzielony na części. Już wkrótce pojawi się druga, tymczasem zachęcam do wdrażania powyższych inspiracji we własnych domach! Jeżeli artykuł Ci się spodobał, będzie mi niezwykle miło, jeżeli poślesz go dalej w świat, np poprzez udostępnienie go na swoim Facebooku, a jeśli przyłapiecie Wasze dzieci na muzykowaniu (lub zrobicie to wspólnie) i uda Wam się uwiecznić tę chwilę – wrzućcie ją na swoje Story i oznaczcie @dom_pelen_dzwiekow. Niech dźwięki muzyki dotrą pod każde strzechy 🙂

 

Muzycznego dnia!

Martyna

 

 

2 thoughts on “Jak umuzykalniać dziecko w domu? cz. 1

  1. Ja niestety nie jestem muzycznie uzdolniona, ale uwielbiam nucić 🙂
    Córcia „musiała słuchać” mnie i męża od mniej więcej 20 tygodnia ciąży, a dokładniej od tego momentu, kiedy dziecko ma wykształcony słuch. Razem przed snem śpiewaliśmy jej „ta Dorotka” i zostało tak do teraz – Wiercipięta ma przeszło 2 lata 🙂. W ciągu dnia sama sobie podśpiewuje „do kolusia, do kolusia” 😃. W ogóle bardzo lubi śpiewać, ale to już zasługa Babci, która mnóstwo piosenek przynosi jej z przedszkola.
    Cieszę się, że trafiłam tutaj niemal od narodzin tego bloga 🙂
    Pozdrawiam!

    1. Jest to doskonały dowód na to, że muzyka nie musi być prezentowana dziecku w sposób profesjonalny – u tak małych dzieci najważniejsze jest to, żeby w ogóle była obecna w jego codzienności 🙂 Pozdrawiam serdecznie i cieszę się, że tu jesteś 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *