Czy mogę śpiewać dziecku, jeśli sam fałszuję?

Pytania o to, czy rodzic może śpiewać dziecku w przypadku, kiedy on sam nie posiada słuchu muzycznego i/lub fałszuje tak, że sam ze sobą nie może wytrzymać, padają niestety zbyt często. Poczucie niepewności związane z tym, że chcemy dawać naszemu dziecku wszystko to, co najlepsze i zapewnić mu jak najbardziej harmonijny rozwój stwarza opory przed karmieniem go dźwiękami, które w naszym odczuciu są niedoskonałe lub wręcz szkodliwe. W najlepszym wypadku proponujemy dziecku w zamian coś innego – muzykę puszczaną z płyty, zajęcia umuzykalniające lub koncert w filharmonii. Prawda jest jednak taka, że najczęściej rodzice odpuszczają i muzyka w ich sferze rodzinnej pojawia się okazjonalnie w postaci kolęd podczas Świąt Bożego Narodzenia, czy „Sto lat” u cioci na imieninach. Skupiają się na wspomaganiu rozwoju innych sfer – mowy, języków, matematyki, zapominając o tym, że muzyka, szczególnie ta, która wykonywana jest w domu, to jeden z fundamentów rozwoju każdej innej strefy.

Czy faktycznie nie masz słuchu?

Na swoim profilu na Instagramie przeprowadziłam ankietę, w którą zaangażowały się 123 osoby. Na pytanie „Czy uważasz, że masz słuch muzyczny” 55% osób odpowiedziało, że „raczej tak”, natomiast 45% „raczej nie”. Spośród osób, które uważały, że nie mają słuchu, na pytanie: „skąd o tym wiesz”, 23% odpowiedziało, że ktoś im o tym powiedział, natomiast 77% uznało, że przecież sami to słyszą.

Zdolność rozróżnienia, czy się fałszuje, czy nie, już samo w sobie świadczy o tym, że posiada się słuch muzyczny (dotyczy to zarówno słuchu melodycznego, rytmicznego, harmonicznego, barwowego, itp.). Problem śpiewania nieczysto lub brak poczucia rytmu jest w tym przypadku wypadkową innych elementów, takich, jak budowa fizyczna krtani (która uniemożliwia odpowiednie zaśpiewanie), problemy z koordynacją ruchową (dlatego trudno jest zaklaskać rytmicznie), ale najczęściej wynika to z braku praktyki oraz zaniedbań domowej edukacji muzycznej we wczesnym dzieciństwie.

Spośród osób, które twierdziły, że raczej nie mają słuchu muzycznego, tylko troje rodziców odpowiedziało, że dzieci nie lubią, kiedy im śpiewają. Troje na 55 osób! Jest to dowód na to, że małym dzieciom nie przeszkadzają nasze fałsze, ba! nasze fałsze sprawiają im często nieopisaną radość do tego stopnia, że sami zastanawiamy się, co w naszym głosie jest takiego wyjątkowego. Odpowiedź jest prosta – jest to Wasz głos. Głos najbliższych osób, jedyny, niepowtarzalny, nieidealny… ale Wasz. Ze śpiewu rodziców dzieci wynoszą coś więcej, niż tylko dźwięki i odpowiedni rytm.

 

Dlaczego nie masz umiejętności muzycznych?

Rzadko zdarza się, żeby zdrowa osoba urodziła się bez talentu słuchowego. Zauważono związek między brakiem zainteresowania rodziców edukacją muzyczną swoich dzieci i późniejszego rozwoju głosu dziecka oraz związek między warunkami domowymi dziecka i jego umiejętnościami. Lepiej śpiewają dzieci, w których domach się śpiewało. Brak edukacji muzycznej na wczesnym etapie powoduje zatracenie talentu, z którym dziecko przyszło na świat w myśl zasady, że organ nieużywany zanika. Faza wrażliwa na muzykę przypada na okres od ok. 5 miesiąca ciąży do 6 roku życia. Umysł dziecka jest wówczas najbardziej nastawiony na kształcenie muzyczne, z czego do 3 roku życia przyswaja muzykę, a potem zaczyna ją coraz bardziej świadomie i intencjonalnie wyrażać. Zauważmy, że czas, w którym dziecko zaczyna chodzić do szkoły, w tym na zajęcia muzyczne, przypada już po okresie najbujniejszego rozwoju inteligencji muzycznej, a zatem szczególnie ważne jest to, żeby wystawianie dziecka na bodźcie dźwiękowe odbywało się przede wszystkim w jego naturalnym środowisku – w rodzinie.

Na pytanie „Czy rodzice śpiewali Ci w dzieciństwie” aż 45 % ankietowanych odpowiedziało, że robili to okazjonalnie, również wśród osób z talentem muzycznym. Wynika to z tego, że wrażliwość na dźwięki jest indywidualna dla każdego człowieka i niektórzy potrzebują większej, niektórzy mniejszej stymulacji. Zdarza się, że dzieci, którym rodzice śpiewali tylko „od czasu do czasu” mimo wszystko zachowają swój muzyczny potencjał, ponieważ wystarczyło, że wchłonęli dźwięki płynące z innych źródeł. Również wśród osób, które były umuzykalniane przez rodziców w dzieciństwie znajdą się takie, które nie mają muzycznych predyspozycji, jednak podłoże tego jest najczęściej wypadkową czynników fizycznych (np. zaburzenia motoryczne), fizjologicznych, emocjonalnych lub zaburzeń integracji sensorycznej.

Dlaczego Twój śpiew jest lepszy, niż profesjonalnego wokalisty?

Twoje dziecko uczy się poprzez obserwację. Stajesz się jego autorytetem w każdej dziedzinie życia – od nauki chodzenia, mowy, jazdy na  rowerze…  NA późniejszych etapach edukacji autorytety dziecka poszerzają się i zmieniają, jednak zanim „na poważnie” wkroczy w inne środowisko, to właśnie rodzina jest miejscem, w którym rozwija się najlepiej i najszybciej.

Muzykę, która jest pierwszym językiem dziecka, powinno poznawać się w sposób naturalny i aktywny. W czasie śpiewania do dziecka i z dzieckiem, zachodzi między Wami interakcja, która czyni muzykę żywą, radosną i pełną zabawy, czego nie daje wyłączne słuchanie muzyki, nawet najlepszej jakości z odtwarzacza CD lub YouTuba. To rodzina inicjuje zainteresowania muzyczne dziecka – poprzez śpiew, wspólny taniec i dobrą zabawę. Nie muszą być profesjonalnymi muzykami, gdyż nie o jakość dźwięków chodzi, ale o więź, bliskość, zaangażowanie i serce, które wkładamy w kontakt z naszym dzieckiem.

Pamiętajcie jednak o tym, że nie samym chlebem żyje człowiek i warto dziecku zapewniać bogate środowisko muzyczne. Zabierzcie swojego malucha na koncert, pograjcie wspólnie na instrumentach (najlepiej takich, które sami zrobicie!), wsłuchajcie się w szum nadmorskich fal i górski deszcz. Dźwięki są dookoła nas. Odkrywajmy je przed naszymi dziećmi i podlewajmy ich pasję do otaczającego ich świata. Dziecko, które rośnie razem ze swoimi marzeniami wyrasta na pięknego dorosłego.

Źródła:

J. Uchyła-Zroski: „Śpiew, jako wartość osobowa dziecka, TOM I: Stałość i zmienność rozwoju myśli naukowej przełomu XIX i XX wieku”;

D. Lenska: „Rodzice wobec wczesnej nieformalnej edukacji muzycznej dziecka”;

M. Kołodziejski, P. A. Trzos: „Środowiskowy wymiar uczenia się muzyki w kontekście rozwoju audiacji”;

E. Wolińska: „Rola zajęć umuzykalniających w rozwoju dziecka”.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *